Popiół.

Chmury z krateru.

Jeśli magma ma bardzo dużą lepkość, a zawarte w niej gazy wywierają niskie ciśnienie, erupcji towarzyszą chmury gorącego popiołu i gazów, które potem opadają błyskawicznie w dół w postaci „rozżarzonej lawiny”. Gorące gazy i popiół pędzą w dół zbocza piroklastyczną falą nazywaną nuee ardente (z francuskiego - gorąca chmura), która niszczy wszystko na swojej drodze. Ten typ erupcji nazwano typem Pelee, od imienia wulkanu na karaibskiej wyspie Martynice, który 8 maja 1902 r. zniszczył miasto St. Pierre, uśmiercając 30 000 ludzi. Jedynym, który przeżył ten straszliwy kataklizm, był mężczyzna odbywający karę w więzieniu. W jego celi znajdowało się jedynie maleńkie okienko. Mount St. Helens w stanie Washington, w Stanach Zjednoczonych, wybuchł w bardzo straszny sposób. Ten wulkan nie przejawiał żadnej aktywności przez niemal 123 lata, lecz feralnego dnia -18 maja 1980 r. wszystko się zmieniło. Wybuch był nadzwyczaj widowiskowy. W istocie, erupcja była tak potężna, że spowodowała oderwanie się zbocza góry.
Chmury gazu i popiołu runęły piroklastyczną falą po zboczu wulkanu, paląc i niszcząc wszystko, co napotkały po drodze. Wybuch zniszczył, między innymi, ogromne połacie lasu. Erupcja, trwająca prawie dziewięć godzin, dostarczyła do atmosfery miliony ton popiołu. Potem ulewny deszcz zamienił nagromadzone popioły i pyły w szlam. Chociaż przewidywano wystąpienie erupcji, wielu ludzi zignorowało te ostrzeżenia.

Comments are closed.